Rozważania, modlitwy i katechezy

Z miłości do człowieka

Czysty błękit nieba, słoneczne promienie, wesoło, ciepło odbijające się od okiennych szyb, radosny ptaków śpiew i dzieci zabawny gwar z troskliwym pokrzykiwaniem mam, to wszystko zachęcało do opuszczenia, chociaż na kilka chwil, czterech ścian przytulnego mieszkania, pełnego  rodzinnego ciepła.
Wyszedłem, by nacieszyć się tą radością otoczenia i zobaczyłem… Była w łachmanach. Brudny, postrzępiony płaszcz nie przysłaniał czegoś, co kiedyś było spódnicą. Drobna twarz o tysiącach zmarszczek i błękitnych oczach, kryła się w chuście, co to w tych mieszkaniach za osłonecznionymi szybami, nawet ścierką do podłogi by nie była. Kobieta szła wolno, szurając o płyty chodnika czymś, co dawno temu można było nazwać butami, a teraz tylko sznurki trzymały to coś na stopach. Szurała i pchała przed sobą skrzypiący, zdezelowany wózek pełen śmietnikowych zdobyczy. Patrzyłem na nią i na tego kogoś, kto podszedł do niej i nie zważając na jej wygląd, na otaczającą ją nieprzyjemną aurę nieświeżego powietrza – wręczył zawiniątko z ciepłym jedzeniem, a może też i kilka złotych.

Czytaj więcej: Z miłości do człowieka

Copyright © 2015. All Rights Reserved.